90 Rudzka Środowiskowa Grunwaldzka Drużyna Harcerska "INDIANIE"
22/11/2019
Nawigacja
O nas
Funkcyjni drużyny
Zastępy
Obrzędowość
Bohater drużyny
Grunwald
Indianizm
Historia drużyny
Historia szczepu "PRIMA"
Historia ZHP
Harcerskie Ideały
Stopnie harcerskie
Szyrfy

Administracja
Galeria
Linki
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 75
Nieaktywowany Użytkownik: 682
Najnowszy Użytkownik: KingaSz
Harcmistrz Jerzy Lis
JERZY LIS




(Niniejsze informacje pochodzą z rozdziału książki pt. "HARCERZE WIERNI DO OSTATKA" napisanej przez Józefa Kreta. Tytuł tego rozdziału: "Polska bez ofiar nie powstanie").


Po podziale Śląska, w tej jego części, która znalazła się poza granicami Polski, rozpoczęły się prześladowania. Nienawiść niemiecka skierowała się głównie na tych, którzy brali udział w akcjach polskich w okresie plebiscytowym, przede wszystkim zaś na powstańców śląskich. Ci zmuszeni byli w olbrzymiej ilości chronić się do części Śląska przydzielonej Polsce. Wśród takich ludzi, najbardziej z polskością związanych, znalazła się rodzina Lisów z Zabrza. Głowa rodziny Nikodem, górnik, powstaniec, odziedziczył po swoim ojcu, również górniku, zdolność podejmowania odważnych decyzji i śmiałego stawiania czoła wszelkim przeciwnościom. Wyciągając wnioski z podziału Śląska postanowił przesiedlić się na stronę polską. Ciężko było porzucić gniazdo rodzinne. Zrobił to jednak ze względu na dzieci, pragnął bowiem, by wzrastały i rozwijały się w klimacie polskiej kultury.

Tak więc Nikodem i Konstancja Lisowie wraz ze swymi nieletnimi dziećmi opuścili rodzinne Zabrze, by osiedlić się w Załężu, dzisiejszej dzielnicy Katowic. Z gromadki ośmiorga dzieci ( Józef, Antek, Franciszek, Jerzy, Agnieszka, Cecylia, Teodor, Gertruda ) wyrósł niezwykły chłopiec, harcerz, gorący patriota, który w latach II wojny światowej podjął nierówną walkę z okupantem i prowadził ją kilka lat. Był to Jerzy Lis.Urodził się 29 lutego 1907 r. w Zabrzu jako trzecie z kolei dziecko Lisów. Tam też chodził do szkoły podstawowej, która jak wszystkie szkoły na Śląsku w owym czasie, była niebezpiecznym narzędziem germanizacji. Rodzice jednak sprawili, że nie przemieniła go ona w Niemca, jak nie przemieniła jego przodków, jak nie przemieniono przez wieki tysięcznych rodzin śląskich.

Rok 1920, rok gorącej akcji przedplebiscytowej i II powstania śląskiego, był też świadkiem narodzin na Górnym Śląsku ruchu harcerskiego, istniejącego już od kilku lat w innych dzielnicach Polski. Jako jedna z pierwszych na Górnym Śląsku powstała drużyna harcerska w Zabrzu. Kiedy 13 letni Jurek dowiedział się o jej istnieniu, kiedy nasłuchał się, jak to chłopcy z drużyny współdziałają w propagandzie za przyłączeniem Śląska do Polski, strzegą porządku i bezpieczeństwa, pomagają w biurach, roznoszą ulotki, opiekują się przybywającymi emigrantami - wstąpił do drużyny. Radość Jurka była ogromna, gdy włączono go do zastępu Rączych Jeleni, któremu powierzono czuwanie nad tym, by wszyscy Polacy z określonego rejonu oddali swój głos w dniu plebiscytu. W ciągu kilku dni zastęp już był świetnie zorientowany, gdzie są zobojętniali, niechętni lub chorzy, którymi należy się szczególnie zaopiekować, aby nie dopuścić do utraty głosu, mogącego zaważyć na losach Śląska. Jurek nadto pracował w służbie kurierskiej, za co uzyskał pochwałę inspektora harcerstwa. Wyróżnił się zdyscyplinowaniem oraz poczuciem odpowiedzialności za wykonanie powierzonych mu zadań. Drużyna stała się dla niego szkołą charakteru i dała okazję do rozwinięcia i wykazania talentu organizacyjnego, technicznego i pedagogicznego, które w późniejszej jego pracy harcerskiej odegrały tak dużą rolę.

Gdy dziesięcioosobowa rodzina Lisów opuściła w 1922 r. Zabrze i osiedliła się w Załężu Jurek zgłosił się natychmiast do miejscowej drużyny harcerskiej. Drużyna ta powstała również w 1920 r. Dwa filary tutejszego harcerstwa, druhowie Sapa i Orszulik przyjęli go bardzo życzliwie, wiedzieli już bowiem o postawie i plebiscytowej działalności Jurka w Zabrzu. Spisujący historię drużyny załęskiej kronikarz zanotował pod datą 29 maja 1922 r.: ,,(...)Drużyny miejscowe nabyły z rzesz uchodźców z okolic Gliwic i Zabrza bardzo dobry materiał, jak to braci Lisów i Cubertów oraz druha Gazdę i innych.”

W krótkim czasie został zastępowym, a następnie przybocznym drużynowego. Marzeniem jego było uczestniczenie w obozie pod namiotami. Obok wędrownictwa pociągał go szczególnie dział techniki harcerskiej. Harce jego zastępu szły też głównie w tych dwóch kierunkach. Drużynie harcerskiej poświęcał jednak wszystkie swoje wolne chwile i swoją energię. Imponowała im umiejętność organizowania zajęć harcerskich, pomysłowość w doborze ćwiczeń, zdolność improwizowania na poczekaniu ciekawego programu zbiórek. A we wszystkim uderzała dokładność wykonania i zamiłowania do ładu. Drużynowi załęskiej drużyny chętnie zasięgali rady u młodego kolegi i powierzali mu najbardziej odpowiedzialne funkcje. Był ich najlepszym przybocznym, wzorowym zastępowym, na obozie i koloni najlepszym oboźnym.

Załęska Drużyna Harcerzy im. Bolesława Chrobrego dzięki uzdolnieniom Jurka Lisa stała się najlepszą w technice harcerskiej na terenie całej Śląskiej Chorągwi. Jego sława pioniera rozeszła się szybko po harcerstwie śląskim. Każdy obóz, na którym znajdował się Lis, odznaczał się doskonałym rozplanowaniem, gdzie namioty mieszkalne, brama, maszt, świetlica, spiżarnia, kuchnia, jadalnia, miejsce na ognisko, linia zbiórki, tablica rozkazów, urządzenia sanitarne harmonizowały z rzeźbą terenu, gatunkiem drzew, rodzajem lasu. Wszystkie urządzenia, które druhowie z jego pomocą sporządzali, nosiły piętno jego niezwykłego talentu.

Na jednym z obozów komendant postanowił wypróbować, czy ten pionier doskonały potrafi uporać się z największymi trudnościami. Oto w czasie ćwiczeń z obozownictwa polecił Jurkowi rozbić małe dwuosobowe namioty na grząskim, podmokłym terenie tak, by jego zastęp mógł bez uszczerbku dla zdrowia zamieszkać i spędzić w nich noc. Wykonanie tego zadania napotykało trudności zdawało się nie do pokonania. Rozkaz jednak trzeba było wykonać. Jurek zafrasowany rozglądał się dokoła, wzrok jego padł na okazałe dęby z rozłożystymi konarami. Nie namyślając się wiele zdecydował, że namioty rozbije na... drzewach. W ciągu dnia cztery małe namioty ozdobiły wspaniałe korony drzew beskidzkiego lasu. Komendant uznał wysoki kunszt obozownictwa: wieczorem przy ognisku nadano zastępowi nowe godło małpoludów. Lis był również świetnym kucharzem obozowym, kuchnia polowa przez niego budowana zawsze budziła podziw. Ale w przyrządzaniu strawy umiał obywać się także bez kuchni: piekł kury w glinie, w taki sam sposób opiekał ryby, z zadziwiającą zręcznością na poczekaniu smażył naleśniki na saperce.

W 1924 roku wywiadowca Jerzy Lis został skierowany na kurs instruktorski, prowadzony na obozie pod namiotami w Makowie, gdzie zdobył stopień ćwika i odbył pomyślnie instruktorską próbę na przodownika. Po powrocie z kursu instruktorskiego w 1924r. został mianowany przez Komendę Chorągwi drużynowym II - giej drużyny w Załężu, a po złączeniu obu tamtejszych drużyn w jedną w grudniu 1924 r. objął jej kierownictwo. Nastał okres bardzo intensywnego życia w drużynie. Jurek inicjuje współzawodnictwo o tytuł najlepszego zastępu we wszystkich dziedzinach harców. Drużyna cieszyła się sympatią społeczeństwa Załęża i okolicy, a Komenda Chorągwi uznała ją za jedną z najlepszych i najżywotniejszych drużyn na Śląsku. Przyznała jej też tytuł mistrzowskiej drużyny na rok 1925. Kronikarz drużyny, notujący jej dzieje, takim prostym zdaniem określił bilans pracy drużyny za r. 1925. Tak więc piąty rok istnienia drużyny przeżyto godnie i pracowicie. Rok 1925 był rokiem największego i najgłębszego dorobku wychowawczego i etycznego oraz rokiem propagandy idei harcerskiej i podboju starszego społeczeństwa.

Rok 1926 przyniósł Lisowi nominację na instruktora przodownika oraz na zastępcę komendanta hufca harcerzy w Katowicach. Najwięcej czasu poświęca jednak swojej drużynie, która w zawodach o mistrzowską drużynę Śląska uzyskuje ponownie pierwsze miejsce na rok 1926. To samo powtórzyło się na zawodach w roku 1927.

Na światowy Zlot Harcerski (Jamboree), który miał się odbyć w 1929 roku w Anglii, należało przygotować reprezentację Śląska, do której weszliby najlepiej wyrobieni i najdzielniejsi harcerze. Jedną z drużyn tej reprezentacji miał zorganizować Lis wybierając chłopców ze środowisk harcerskich Załęża, Tychów i Bytkowa i odpowiednio ich do wyprawy przygotować. Zabrał się do kompletowania takiego zespołu z właściwą sobie energią i skrupulatnością. Drużyna załęska miała w tym zespole duży udział.

W marcu 1929 r. powołany do służby wojskowej opuścił drużynę z mieszanym uczuciem: ciężko mu było żegnać gromadę druhów, dla których stworzył nowy styl życia, swoistą atmosferę solidnej pracy, śmiałej inicjatywy, nauki i zabawy. Z drugiej strony pociągała go nowość, chęć poznania tej formy zbiorowego życia ludzi, która zwie się wojskiem. Nietrudno się domyślić, jakim Jurek był żołnierzem. W krótkim czasie znalazł się w szkole podoficerskiej i ukończył ją z pierwszą lokatą. Opowiadano potem w dowództwie batalionu, że plutonowy Jerzy Lis nie tylko był sam wzorem żołnierza, ale przez wpływ, jaki wywierał na kolegów i podkomendnych, stał się po prostu ich wychowawcą.
Czas swój po powrocie z wojska podzielił Jurek na pracę zawodową, harcerstwo i dom rodzinny. Najlepiej czuje się jednak wśród druhów swej drużyny i wśród grona starszyzny harcerskiej w Komendzie Chorągwi. Załęska drużyna im. Bolesława Chrobrego awansuje stale w opinii władz harcerstwa śląskiego głównie dzięki uzdolnieniom technicznym Jurka. Jego sława najlepszego pioniera zataczała coraz szersze kręgi.

Drugą namiętnością Jerzego Lisa jest teatr. Po udanych pierwszych krokach teatru amatorskiego w swojej drużynie podejmuje ambitne plany wystawienia kilku sztuk w roku. Jurek był zarazem reżyserem i aktorem, scenografem i kierownikiem chóru. Przedstawienia te cieszyły się w Załężu i okolicy wielką popularnością. Na czoło zespołu wybijają się grą i zapałem trzy osoby: Jurek reżyser i aktor, Truda Krenzlówna inspiratorka pomysłów scenograficznych, natchnienie całego zespołu i Anna Kaczmarkówna odtwórczyni głównych ról kobiecych.

W 1933r. harcerstwo polskie we Francji zwróciło się do władz ZHP z prośbą o przysłanie dobrego instruktora dla tamtejszych letnich obozów harcerskich,dlatego wydelegowano Jurka, który przeszczepiał tam nasze formy obozowania. Okres ten zaliczał do najmilszych w swym życiu. Kronikarz załęskiej drużyny zapisał w grubej księdze, uznanej za najlepszą kronikę harcerską na Śląsku, pod datą 1 lipca 1934 r. Wielki dzień w historii harcerstwa załęskiego. W tym dniu odbyły się zaślubiny harcmistrza Jerzego Lisa z Anną Kaczmarkówną. Wśród licznych gości brała w nich udział setka harcerzy i harcerek.

Kolejnym ważnym dla drużyny wydarzeniem jest jubileuszowy zlot Związku Harcerstwa Polskiego w Spale w roku 1935 dla uczczenia 25-lecia harcerstwa na ziemiach polskich. Sztuka obozownictwa i pionierskich robót na zlocie święciła prawdziwe triumfy. Nic też dziwnego, że szereg organizacji harcerstwa polskiego za granicą zgłosiło później do władz ZHP prośbę o przysłanie do nich instruktorów z Polski, którzy by wzbogacili formy działania harcerstwa wśród tamtejszej młodzieży. I tak na przykład harcerze z Francji pragnęli gościć u siebie przede wszystkim Jurka Lisa. Zapraszany wielokrotnie przez harcerstwo polskie we Francji wyjeżdża tam w lipcu 1939 r., by jako instruktor pomagać w organizowaniu i prowadzeniu obozów harcerskich tamtejszej młodzieży polskiej.

Intensywność harców i pogodę nastroju zakłócają tylko złowróżbne niepokoje wstrząsające Europą. Groźba konfliktu zbrojnego staje się coraz wyraźniejsza. Lis wie, że Śląsk w pierwszym rzędzie będzie terenem walk w razie ewentualnej napaści hitlerowskiej na Polskę. W takim groźnym momencie on powinien być, on musi być tam, przy swoich. Zgłasza się do konsulatu polskiego i oświadcza, że chce natychmiast wracać do Polski. Odradzają mu to, tłumacząc niemożliwość przejazdu przez Niemcy, gdzie trwa mobilizacja. Jurek nie dał jednak za wygraną. Postanowił okrążyć Niemcy od południa i drogą na Włochy, Jugosławię i Rumunię dostać się do Polski. Rusza w podróż kryjącą tysięczne trudności. Dzień i noc podąża ciągle naprzód, byle jak najprędzej zobaczyć żonę i dzieci, byle znaleźć się wśród druhów na Śląsku. Złe przeczucia przynaglały do pośpiechu. Pociągi wlokły się jak żółwie. Niecierpliwość wywoływała stan gorączkowy. Wreszcie w pierwszych dniach września przekroczył granicę polsko - rumuńską. Stanął na wschodnich krańcach ziemi polskiej. W tym czasie płonęła już nasz zachodnia granica. Armia hitlerowska przełamała opór polskich wojsk. Przerażona ludność opuszczała swoje siedziby uchodząc na wschód wszystkimi drogami i bezdrożami. Lis zmierzał w przeciwną stronę, szedł pod prąd. Niepokój o losy najbliższych dodawał sił jego utrudzonym nogom. W tej spiesznej, samotnej wędrówce przeciw fali uchodźców stanowił dziwne zjawisko. Wyrzuca sobie, że w tych gorących dla Śląska dniach nie było go wśród walczących. Im bardziej zbliżał się do linii frontu, tym większe budzi zdumienie swoim upartym dążeniem na zachód. W ostatnim dniu września 1939 r. zapukał do swego mieszkania w Załężu.

Jeszcze przed rozpoczęciem wojny, przed pierwszym września, uzbrojone oddziały napadły na wiele przygranicznych miejscowości m.in jak Ruda, Orzegów, Godula, Nowy Bytom i wszędzie powstańcy staczali z nimi ciężkie walki, w których harcerze i harcerki pełnili służbę pomocniczą jako łącznicy, kurierzy, sanitariusze. Starsi druhowie z bronią w ręku walczyli u boku powstańców. Tymczasem przeciw świetnie wyposażonemu Wermachtowi stanął oddział harcerzy i harcerek, uzbrojony tylko w zwykłe karabiny. Nie mogli oni oczywiście powstrzymać nadciągających oddziałów, ale opóźnili znacznie ich wkroczenie do Katowic. Kompania harcerska została wybita niemal doszczętnie.

Lis przekonał się szybko, że okupant hitlerowski nie zapewni ani jemu, ani ludności polskiej spokojnego azylu na ziemi śląskiej. Brutalne niszczenie wszystkiego co polskie, zorganizowana dywersja polityczna, świadczyły, że i on jako znany działacz harcerski może wkrótce paść ofiarą represji gestapo. Jego przekonania, aktywny patriotyzm, żywiołowa natura i pasja działania społecznego sprawiają, że nie potrafi patrzeć obojętnie na krzywdy ludności polskiej wyrządzane jej przez okupanta, na tragedie całych rodzin stojących uparcie przy polskości. Wybiera formę czynnego protestu i walki.

Nawiązuje kontakt z komendantem konspiracyjnej Śląskiej Chorągwi Harcerzy Józefem Pukowcem, który wtajemnicza go w założenia i strukturę konspiracji harcerskiej. Tajne harcerstwo, najogólniej mówiąc, działa na dwóch poziomach: służby czynnej, skupiającej starszych chłopców i służby pomocniczej, w której biorą udział młodsi harcerze. Kierunek działalności harcerstwa określały: przeciwdziałanie akcji germanizacyjnej, pomoc rodzinom poległych w walce z okupantem, opieka nad więźniami, jeńcami, uciekinierami chroniącymi się przed prześladowaniem wroga, podtrzymywanie ducha polskiego i bojowej postawy społeczeństwa, redagowanie, powielanie i kolportowanie tajnych gazetek i ulotek.

18 grudnia 1940 roku aresztowano naraz kilkuset harcerzy i członków SZP. Był to pierwszy wielki cios zadany tajnemu harcerstwu, zwłaszcza że wśród aresztowanych znalazł się jego komendant Józef Pukowiec. Lis przygotowany jest na to, że jego również aresztują. Jurek nie zamierzał opuszczać Śląska, praca konspiracyjna wymagała jego obecności. Dwa dni świąt minęły spokojnie. 28 grudnia przyszli po niego gestapowcy w cywilu, ale Jurek już wcześniej przeniósł się do teściów. Rozpoczyna się teraz okres tułaczki, ukrywania się po różnych miejscowościach Śląska. Stara się niezbyt długo przebywać w jednym miejscu. Schronienia udzielają mu chętnie i ofiarnie koledzy, druhowie, krewni, a nawet zupełnie obcy ludzie.

Stała czujność, niepewność jutra, przenoszenie się z miejsca na miejsce, tęsknota za rodziną szarpie nerwy tułacza. Ryzykuje i od czasu do czasu wkradnie się nocą do domu. Niekiedy znów Anna wybiera się w pobliże miejsca zamieszkania męża, by mógł chociaż z okna zobaczyć dzieci, bowiem względy konspiracyjne nie pozwalają zetknąć ich bezpośrednio. Przyjaciele Lisa, widząc ryzyko dalszego jego pozostawania na Śląsku, radzą mu przenieść się do Generalnej Guberni, a niektórzy sugerują nawet wyjazd za granicę. Przygotowują mu papiery na fałszywe nazwisko. Załężanin Paweł Cubert, pracujący jako maszynista kolejowy na linii łączącej Śląsk z GG, podjął się przewieźć go na lokomotywie w charakterze palacza. Jurek uważał jednak, że byłaby to dezercja. Na dalsze nalegania odpowiedział bardzo zdecydowanie: - Ja tu muszę zostać. A gdyby nawet przyszło mi zginąć, to trudno, Polska bez ofiar nigdy nie powstanie.

5 maja przed domem w Załężu, gdzie mieszkała Anna Lisowa, zatrzymało się auto. Do mieszkania weszli dwaj gestapowcy, aresztowali Annę i zabrali ją do Katowic. Ledwie zaczęto przesłuchanie, wpadł inny gestapowiec i zawołał od progu, że zeznanie Lisowej jest już niepotrzebne. Zwolniono ją i przed wieczorem wróciła do domu. Opanowały ją najgorsze przeczucia. Wieczorem przybiegła przyjaciółka z wiadomością, że Lis został aresztowany w Dąbrówce i wywieziono go do więzienia w Mysłowicach. Lisa osadzono w pojedynczej celi, poddano najokrutniejszym torturom w czasie kolejnych przesłuchań. Znosił dzielnie wszystkie męki. Niczego ze znanych akcji nie wyjawił, nie podał żadnego nazwiska. Gdy skończyły się przesłuchania, Lis uspokaja się, opanowuje tok swego myślenia. Jeśli wyrokiem sądów hitlerowskich będzie musiał złożyć największą ofiarę swojej Ojczyźnie, ofiarę z młodego życia uczyni to z całym spokojem. W dziesiątą rocznicę ślubu 1 lipca 1944 r. pisze do Anny. List ten przyniosła Annie Lisowej nieznana kobieta, harcerka, jedna z wielu anonimowych działaczek konspiracyjnych.

Nastąpiły długie tygodnie oczekiwania na dalsze wiadomości. Po ich upływie zamiast upragnionego listu zjawił się policjant i zabrał Annę do Komendy Policji w Katowicach. Tutaj odczytano jej: Jerzy Lis za przygotowanie zdrady państwa w latach 1940 - 1944 skazany został na śmierć. Wyrok wykonano.

Po tygodniu przyszło zawiadomienie z Oświęcimia o śmierci Jurka w tamtejszym obozie koncentracyjnym w dniu 24 sierpnia 1944 r. Rozstrzelany został pod ścianą śmierci jedenastego bloku.

Dla pragnących wiedzieć więcej polecam książkę pt. „Harcerze wierni do ostatka”

Wydarzenia
Zbiórka
Każdy piątek 17:15 - 19:00
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Alina
11/04/2019
Druchno mnie nie będzie bo jestem chora

Oliwia M
02/04/2019
Druhno kiedy będą wyniki rywalizacji zastępów?

indianie
14/03/2019
KOGO NIE BĘDZIE JUTRO NA ZBIÓRCE ? dajcie znać zastępowym smiley

SewerynB
31/01/2019
Uwaga!!! Wrony jeśli ktoś wie że go może nie być to proszę żeby mi napisać przez SMS dla czego!

indianie
02/01/2019
Super ! To jak najbardziej dobra odpowiedź ! Dziewczyny nagroda dla Was - jedynych uczestniczek konkursu .. gratulacje !

Oliwia M
28/12/2018
Odp. Na pytanie konkursowe. Cieśniną Beringa pierwsi Indianie dostali się do Ameryki

MagdaP
28/12/2018
Odp.na pytanie konkursowe 🙂 Cieśniną Beringa przybyli do Ameryki pierwsi Indianie

indianie
20/12/2018
Brawo Wiktor! Gratulujemy serdecznie i oczywiście przyznajemy koralikismiley

WiktorG
15/12/2018
Zajołem drugie miejsce w konkursie "Zabawka z recyklingu", zrobiłem stroik na konkórs oraz brałem udział w Jasełkach szkolnych i należ się mi koralik. Zastęp-Czrne Stopy

DavidS
23/11/2018
Rozpisałem sportowca😁㊁
7;


Archiwum
243945 Unikalnych wizyt

Copyright © 2010


Administracja:

Powered by v6.01.6 © 2003-2005 | Darthanian by:


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie